Olsztyńskie markety, w których nie znalazłem zdrowego jedzenia. - Blog - Wiadomości z Olsztyna | info24.olsztyn.pl

Przejdź do treści

Olsztyńskie markety, w których nie znalazłem zdrowego jedzenia.

Wiadomości z Olsztyna | info24.olsztyn.pl
Opublikowany przez w Nowinki ·
Wielkopowierzchniowe sklepy kuszą zakupami na każdym kroku, półki niemal uginają się od jedzenia. Chodząc po sklepach spożywczych w Olsztynie, przyszła mi do głowy pewna myśl. Czy w marketach w całym kraju nie ma już normalnej żywności? Wszędzie, gdzie się nie ruszę mam wrażenie, że otacza mnie chemia.

Sytuacja jest wszędzie podobna. Chcę kupić zwykłe ciastka i coś do picia. Wchodzę do pierwszego z brzegu sklepu i moim oczom ukazują się setki ciastek, batonów, czekolad, wafli. Od pewnego czasu interesuję się zdrowym odżywianiem, więc swój wzrok kieruję w stronę ciastek owsianych lub tych z ziarnem. Biorę w dłonie wszystkie rodzaje „zdrowych” przekąsek i jeszcze przed pójściem do kasy czytam skład. Jak się okazuje mój zdrowy wybór wcale nie jest taki zdrowy. Na liście składników w czołówce plasują się: syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, stabilizatory, polepszacze. Pomyślałem, że jednak ich nie wezmę i skieruję się w stronę czegoś zdrowszego. Podchodzę do stoiska ze zdrową żywnością. Tam jest już nieco lepiej bo skład mi odpowiada, zerkam na cenę, a tam widnieje 9 zł za malutkie opakowanie z czterema ciasteczkami. Budżet jest skromny, a żołądek zbyt pusty, by się nimi najeść. Odkładam opakowanie na miejsce i kieruję się w stronę stoiska z napojami.

Na pierwszy ogień idzie sok marchwiowy. Patrzę na etykietę i myślę, że jest fajnie. W końcu witaminki A, E, C. Kolejny raz zaglądam do składu: sok marchwiowy, syrop glukozowo-fruktozowy. Okej kolejny zły traf, wezmę stuprocentowy sok z jabłek stojący niżej. Zaglądam i znowu to samo. Zniecierpliwiony idę w stronę lodówek i wybieram nieco droższy i jednocześnie mniejszy prawdziwy sok, który nie zawiera żadnych dodatków oprócz występujących w owocach naturalnych cukrów. Dlatego też stoi w lodówce, inaczej zostałby umieszczony wśród niepsującej się chemii, w jednym rzędzie z ciasteczkami i sokiem marchwiowym.

Jak widzicie najeść się nie najadłem, zaspokoiłem jedynie swoje pragnienie. Gdyby przyszło nam kupować same zdrowe jedzenie, to w naszych portfelach nie starczyłoby pieniędzy na miesiąc życia. Niestety doczekaliśmy czasów, gdy na półkach sklepowych brakuje zdrowego jedzenia. Jeżeli jest już wydzielone stoisko z taką żywnością to ceny są kosmiczne. Tutaj przychodzi mi na myśl jedno pytanie. Skoro w sklepach są wydzielone stoiska ze zdrową żywnością, to co znajduje się na pozostałych półkach?



Wróć do spisu treści